2007-08-12

Trochę na północny wschód

Wygląda, że jednak Michałowice. Miejsce fajne, tylko, że działka ma 13,5 m szerokości. Jedyny więc wybór to bliźniak. Nawet wybraliśmy już projekt i jutro ruszamy do architekta:
Mała chatynka, ale powinna nam wystarczyć. Może dodamy lukarny na dachu... Zobaczymy.

Wiem, wszystko to wygląda bardzo chaotycznie, ale najwyraźniej priorytety po pojawieniu się dziecka trochę się zmieniają - i dlatego Milanówek musiał ustąpić przed Michałowicami. Wiadomo, infrastruktura.

Mam nadzieję, że tym razem decyzja nie ulegnie już zmianie i ruszymy całą parą. Chciałbym lato 2008 spędzać już na urządzaniu domku.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

...a Brzózki sobie rosną :-)
Widocznie samotnicy już tak mają, lubią być wszędzie i mieć jak najwięcej ;-)
Ciężko, będąc w zaawansowanej ciąży podejmować decyzje na całe życie. Żałuję, że nie słucham szeptów Tadeusza, kiedy służył dobrą radą, ale minęły dwa lata i szepty mnie dopadły. Zdecydowałam, że jednak Michałowice. Tam zabierał mnie mąż w okresie narzeczeństwa, tam się pobraliśmy, tam widze uśmiechniętego Tadeusza. Do Michałowic na Rynkową potrafię trafić z zamkniętymi oczami, znam szmery tej ziemi i nie jest mi straszna nocą.
Wiem, że zanim spędzimy tam pierwszą wspólna noc (w naszym domu) minie jeszcze wiele poranków, nie będzie lekko, ale jesteśmy we dwójkę + Kijanka w brzuszku. Warto schować samotność do pudełka po butach i wyruszyć z mężem na nową przygodę. Kocham Cię.
A Brzózki kołyszą się na wietrze.